wtorek, 26 czerwca 2012

Orchidea odsłona pierwsza...

        Nadszedł czas pokazać nad czym pracuję obecnie. Oto Orchidea firmy Lanarte.

Zdjęcie pochodzi ze strony  http://haftkrzyzykowy.istore.pl

            Zakochałam się w tym obrazie od pierwszego wejrzenia i już od dawna chciałam go wyszyć. Niestety dość wysoka cena zestawu skutecznie mnie zniechęcała. Nadszedł jednak ten dzień gdy w moje drżące łapki dostał się schemat. Od razu zamówiłam brakujące mulinki i... i zaczęłam haftować jakieś pół roku później. Sama nie wiem dlaczego. Chyba wielkość materiału mnie przeraziła. Nigdy nie haftowałam nic tak dużego. Oczywiście nie ma tu tła, więc krzyżyków nie jest jakoś specjalnie dużo, ale rozmiar... jak dla mnie olbrzym:)
            Zaczęłam jakieś 2 tygodnie temu. Pierwszy raz w życiu zaczęłam haft od środka (dolny prawy róg na zdjęciu poniżej). I pierwszy raz od bardzo dawna haftuję coś dużego bez linii pomocniczych...

        
          A tak wygląda całość. Widać, że jeszcze sporo przede mną...


        Ponieważ haftuję na białym materiale (w oryginale jest podmalowane tło), to zamieniłam białą mulinę na DMC 3865, żeby brzegi kwiatów były lepiej widoczne.


           I jeszcze kilka szczegółów.



         Cały czas piszę, że haftuję na "materiale".  Otóż nie mam pojęcia co to jest.
         Jakiś czas temu dość ostro grasowałam w okolicznych lumpeksach i w jednym z nich znalazłam wielki kawał tegoż materiału (140x150cm za całe 7zł:)). Tamte zakupy do dzisiaj uważam za najlepsze zakupy ciucholandowe w życiu;) Nigdy się tak nie cieszyłam. Ale wracając do mojego płótna... Jest równiutko tkane, lekko błyszczące, miękkie. Niestety nie policzyłam ilości nitek na 10cm przed praniem i teraz wychodzi mi ok. 115. Obstawiam, że miało wcześniej 112. Zakupiłam nawet wzornik tkanin, ale z tych malutkich kawałeczków ciężko wywnioskować co to jest.  Dostałam też w prezencie kawałek Lindy 27ct i  to moje płótno jest podobne, tylko drobniejsze i chyba bardziej miękkie, ale to akurat może być efektem prania, któremu zostało poddane zaraz po kupnie. 
      Do tej pory haftowałam na Aidzie albo Belfaście i nie mam porównania z innymi materiałami, ale na tym czymś haftuje się super. Nitka gładko przechodzi i nawet mniej się plącze. Płótno mogłoby być jedynie trochę gęściejsze.
      Kontynuując wątek zakupowy pochwalę się, że dzisiaj przy okazji załatwiania spraw urzędowych zaszłam do pasmanterii i nabyłam tam kilka przydasiów.



        Na razie mam plan jedynie co do cieniowanej mulinki, ale i  reszta na pewno prędzej czy później znajdzie jakieś zastosowanie:)

2 komentarze:

  1. Witaj Aniu:) ta orchidea jest prześliczna, też bardzo podoba mi się ten wzór i drugi z tej serii do kompletu, może kiedyś znajdę czas to też wyszyję. Tobie pięknie wychodzą xxx na tym materiale i efekt wart jest trudu, później będzie jego widok zapierał dech w piersi:)))
    A kolczyki sutaszowe są prześliczne, chodzi za mną już od dłuższego czasu myśl aby tego spróbować - no ale pożyjemy zobaczymy, ciągle tego czasu mało i mało...
    Dziękuję za odwiedzinki na moim blogu i pozdrawiam cieplutko:-)))

    ps. czekam z niecierpliwością na kolejną odsłonę orchidei:))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam u mnie:) To moje początki zarówno jeśli chodzi o blogowanie jak i ogólnie udzielanie się w sieci, dlatego baaaaardzo mi miło z powodu tego pierwszego komentarza:)I to jeszcze tak pochlebnego:) Dzięki:)
    A sutasz wciąga tak jak xxx, tylko ten czas... Poza tym najlepiej mi się szyje kolczyki przy świetle dziennym, bo nie robię szczegółowych projektów i kolory dobieram podczas szycia, a to wymaga dobrego oświetlenia...
    Pozdrawiam i zapraszam ponownie:)

    OdpowiedzUsuń